Interpelacja w sprawie wypowiedzi przewodniczącego Klubu Parlamentarnego AWS na Dolnym Śląsku w czasie kampanii prezydenckiej odnoszących się do kwestii własności Polaków na ziemiach zachodnich
Panie Premierze! W czasie wizyt w kampanii wyborczej kandydujący do urzędu prezydenta Rzeczypospolitej lider AWS Marian Krzaklewski odwiedził m.in. Dolny Śląsk. Spotkał się z mieszkańcami byłego woj. legnickiego: w Legnicy, Lubinie i Jaworze. Jak Kasandra obwieścił nam, mieszkańcom, że bez ustawy uwłaszczeniowej grunty posiadane w ramach wieczystego użytkowania na ziemiach odzyskanych przejdą w ręce niemieckie. Pojawiły się przy tym ulotki: co ci zabrał prezydent Aleksander Kwaśniewski - rozdawane masowo w kościołach. Obłuda i nieznajomość prawa przez człowieka ubiegającego się o najwyższy urząd w państwie spowodowały niewyobrażalne lęki mieszkańców Dolnego Śląska. Do mojego biura telefonowały dziesiątki osób, dziesiątki przychodziły do dyżurujących w moich biurach poselskich pracowników z pytaniami: co robić, jak uratować dorobek swojego życia? Za wywołanie takiego napięcia winę ponosi Marian Krzaklewski oraz autorzy omawianej dziś ustawy. Pan przewodniczący powinien wiedzieć, że mieszkańcy ziem odzyskanych nie muszą się bać o posiadane ziemie. Na mocy układu poczdamskiego oraz dekretu z 1946 r. majątek mieszkańców III Rzeszy na ziemiach odzyskanych przechodzi na własność skarbu państwa. Nie mogą więc żądać od państwa polskiego zwrotu tych ziem ani odszkodowań. W tej sprawie 12 kwietnia 2000 r. wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny przy okazji analizowania zgodności z konstytucją ustawy z września 1997 r. przekształcającej prawo użytkowania wieczystego w prawo własności. Trybunał uznał tę zasadę za niezgodną z konstytucją i zdecydowanie stwierdził, że z prawnego punktu widzenia użytkownicy wieczyści na ziemiach odzyskanych mogą nie żywić żadnych obaw. Marian Krzaklewski zna oczywiście (lub przynajmniej powinien je znać), a mimo to posunął się do niegodnej metody straszenia ludzi i rozniecania nastrojów antyniemieckich. Te działania Mariana Krzaklewskiego były wyjątkowo nieuczciwe. Dlaczego po takich wypowiedziach lidera rządzącej partii nie doczekaliśmy się żadnej reakcji premiera Rzeczypospolitej? Dlaczego interesów Polaków zamieszkałych na ziemiach zachodnich musiał bronić ambasador Niemiec? Dlaczego minister spraw zagranicznych do tej chwili nie wypowiedział się w tej sprawie, nie uspokoił tysięcy Polaków? Czyżby takie wartości jak oczywiste fakty, elementarna logika, poczucie przyzwoitości przestały się dla rządu pana premiera i AWS liczyć, gdy chodziło o próbę zdobycia paru głosów w wyborach? Czy można w wyrafinowanej grze politycznej kłaść na szalę interes narodu. Z poważaniem Poseł Bronisława Kowalska Warszawa, dnia 13 października 2000 r.
- Interpelacja w sprawie raportu NIK na temat sytuacji uczelni wyższych
- Interpelacja w sprawie wysokości subwencji równoważącej dla powiatów z przeznaczeniem na rodziny zastępcze na 2006 r.
- Interpelacja w sprawie niewystarczającej ilości obiektów rekreacyjnych dla dzieci
- Interpelacja w sprawie niezgodnych ze stanem prawnym zapowiedzi dotyczących przewodnictwa Kolegium do Spraw Służb Specjalnych
- Interpelacja w sprawie funkcjonowania ustawy o handlu uprawnieniami do emisji do powietrza gazów cieplarnianych i innych substancji oraz problemów związanych z tym zagadnieniem